Strasbourg
Na tłumnych placach przepięknego miasta W swej samotności bez celu się snuję. Serce me czarną depresją zarasta, Niebo pochmurne tylko wie, co czuję. Życie bez Ciebie - to pustka bez granic: Na martwym stepie nawet ptak nie kwili. Zaś życie z Tobą - jej serce złamane, Poczucie winy, żywe w każdej chwili. Kto mi wybaczy, gdy w taką godzinę, w wątłości ducha i w serca małości Zostawię Ciebie - i ją - a sam zginę, Bo już przed sobą nie widzę przyszłości. Niech Twe przekleństwo ściga mnie przez wieki, Bo gdy przeklinasz - wiem, że ciągle kochasz. I niechaj więcej nie zmrużę powieki, Kiedy w ukryciu przed światem - Ty szlochasz. Niechaj łza każda będzie Ci Gangesem, rzeką odnowy, co obmywa grzechy. I wciąż się modlę, by przed życia kresem, Pan Ci zabłysnął jutrzenką pociechy. Jak Pan pozwoli, jeszcze się spotkamy, Nie w tym, to w innym żywocie, lub w raju. I może wzrokiem się nie rozpoznamy, To przecież serca się nasze poznają. Strasbourg, 27 lutego 1999
Podoba Ci się ta strona?
Załóż własną, darmową stronę internetową na JKY.pl - szybko, łatwo i bez opłat!