Już dwa miesiące
* * * Jak piękna jesteś, gdy swym blaskiem budzisz się w słońca pierwszej jutrzni. Jakie Twe dłonie, co trzymam mocno idąc przez ulice, czy w śnie kładące balsam na czoło rozpalone pocałunkiem. Kędy śpiew ptaków, gdy jeden szept Twój falujący na meandrach mej dyszy osadza miodne bursztyny, wygładza brzegi, czyniąc przepływ swobodnym. I wśród boskiego aksamitu Twoich policzków kwiat zakwitły kiedyś o pełni, rozświetlający noce przed nowiem: Twe wargi - Przyjaciółko moja, Twe wargi, wśród których chciałby się skryć ptak trzepoczący się w kościanej klatce. Lecz najlepiej, najpiękniej, gdy patrzeć mogę bez słowa w dwa śród traw pulsujące źródła - oczy przeczyste: i niknąć w błękicie.
Podoba Ci się ta strona?
Załóż własną, darmową stronę internetową na JKY.pl - szybko, łatwo i bez opłat!